Kiedy odchodziłaś za oknem
Zrobiło mi się smutno
Patrzyłem na brudne szyby
I czekałem na dogodną chwilę
żeby za Tobą pobiec
A kiedy ujrzałem jak wracasz
Zacząłem się bać
Zacząłem się bać, że znów
zobaczę jak odchodzisz…
A kiedy w Pubie
Siedzieliśmy ściskając
Szklanki i dłonie
Zacząłem się bać znowu
Bać się, że nie mogę
Ofiarować Ci tego
Co powinienem koniecznie Ci dać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz