Czy ktoś kiedyś odnajdzie te wszystkie zeszyty, czy ktoś się wzruszy choć odrobinkę struktura zdań, które zlepiałem z nijakich słów?
Czy ktoś kiedyś zaduma się nad Consuelą?
Czy ktoś kiedyś będzie próbował te wszystkie wyimaginowane kobiety zmaterializować?
Nadać im imiona, nazwiska?
Czasami uśmiech wita na mych ustach, kiedy myślę o historykach i o badaniach związku literatury pięknej z konkretnymi osobami.
Ja piszę dla nieistniejących kochanek, może i oni tak robili
Może ukochana Mickiewicza nigdy nie istniała? Tak jak moja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz