niedziela, 3 sierpnia 1997

3.

Piosenek nie pisze się ot tak...
Szczególnie tych optymistycznych
Które powstają jesienią
Bo jak mam optymistycznie
Przelewać myśli na papier
I jeszcze rymować
Kiedy Twoje ponętne usta
Nie spotkają się nigdy z moimi...
Bo jak mam składać nutki
Kiedy Twoje piwne oczy
Nie spojrzą nigdy prosto w moje
(tez piwne zresztą)
Nawet spróbowałbym wycisnąć
Trochę optymizmu ... z siebie
Ale jak mam to zrobić,
Kiedy nigdy nie pogładzę dłonią
Twojej smuklej szyi?
Mogę tylko w kółko
Wołać twoje imię
Boję się tylko
Że wokół może być
Kilkaset innych a  u i
Które podszyją się pod Ciebie
I przyjdą mnie zjeść...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz