Moje poziomki rosną daleko
Tak daleko, że skosztować
Ich delikatnego smaku
Muszę na razie w marzeniach
Bo kiedy nie przyjdą do mnie
W kolorowych snach
Pragnienie wyrywa krzyk
Ze skrępowanego gardła
A przecież jeszcze nie wiosna
I krzykiem mógłbym zbudzić
Śpiące niewinnie niedźwiedzie
I narazić je na atak
Wygłodniałych wilków
Czychających w kniejach
Na taką okazje
I biednym niedźwiedziom
Przytrafić by się mogło
To co kiedyś dinozaurom
Kiedy zbudził je nagle
Mrożący świat krzyk
Zrozpaczonego neandertalczyka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz