Na ławce
Przed Twoim domem
Znów się bałem
Tak jak wtedy
Kiedy wprowadzałem Cię
W najlepiej mi znane tajniki
I odsunęłaś moją dłoń
Ze swoich włosów
Bałem się przytulić
Ogrzać zmarznięte ciało
A nawet poszukać
Twojej dłoni w ciemnościach
Bo kochać jest Cię trudno
Skoro za dziesięć minut
Ma zadzwonić
Twój najważniejszy mężczyzna
Wybranek
Który przyćmił
Wszystkie moje zalety
Pozostawiając na zewnątrz
Tylko wady
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz