I znów czwarta rano
I znów biorę gitarę
Bo zbudził mnie
Sen o znienawidzonym murze
I znów przez godzinę
Rozglądam się
Potracając struny
Za Twoimi włosami
Ale nawet tych siwych nie ma...
Księżyc odebrał mi
Ochotę do spania
Koło piątej
Już ranek, trzeba się budzić
Z marzeń
Przewegetować znów
do czwartej nad ranem
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz