środa, 22 sierpnia 1990

Terroryści rozkradają radzieckie rakiety

    Wybuchają bomby jedna po drugiej
    Już całe miasto tonie w płomieniach
    Początek końca, końca ludzkości
    Czerwona łuna goreje na niebie

    Już czwartej wojny nie rozpęta
    Żadna siła, moc nieczysta
    Już żaden człowiek nie uniesie
    Ręki na swego pobratymca

    Znikają cienie ludzi z ulic
    Po ścianach płyną strugi deszczu
    Za szybą widać dziką orgię
    Trzech podstarzałych pederastów

    Panienki lekkich obyczajów
    Gotowe ciągle do swej pracy
    Zastrajkowały trochę nagle
    Przeciw podwyżkom cen i płacy

    A ty powoli wyciągasz rękę
    Z mozołem zrywasz blokadę
    Naciskasz mały czerwony przycisk
    Z dzikim uśmiechem na ustach

2 komentarze: