wtorek, 21 sierpnia 1990

War after War

    Jeszcze się nie zakończyła
    Jedna wojna a już druga
    Zaczyna się z innej strony
    Nacierają wojska
    Z czarnymi maskami na twarzach
    Z dziką nienawiścią w oczach
    Wpatrzonych w kopuły pałacu
    Na głównym placu naszej stolicy
    Szal już ogarnął wszystkich wierzących
    W Boga i w niebo wpatrują oczy
    Z nadzieją w zbawienie oczekują
    Mesjasza lub tylko kolorowego odjazdu
    Narkomani pochowali się do piwnic
    Pełnych zapasów makowin i kompotów
    Sporządzonych jesienią z narażeniem życia
    Zniszczonego przedtem narkotycznym snem
    Kolorowym jak slajdy z ostatniej wycieczki
    Szlakiem Zakopane - Szczecin przez Warszawę
    Kombinatorzy szczerza kły do papierków
    Z wizerunkiem prezydenta Franklina
    Na zielonym jak łąka tle
    Pobrudzonym śladami wielu rąk
    Przetłuszczonych smarami trzech samochodowych
    Potentatów systemu kapitalistycznego
    A tak w ogóle jest pięknie
    Słońce nam w dzień ogrzewa
    Spracowane dłonie wyciągane w nocy
    Do księżyca świecącego w wyjące usta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz