Tęsknię za tymi długimi nocami
Kiedy spleceni
W jedno ciało
Z tak różnych dwóch istnień
Nie znaliśmy dnia, cienia, słońca
Za ścianami naszej sypialni
Kiedy nic nie było ważne
Oprócz zabawy
Rozkosznie penetrującej
Zwykle skrywane zakątki
Naszej wspólnej anatomii
I te próby łączenia
Kiedy po raz kolejny
Zmuszałaś mnie do aktywności
I zawsze udawało ci się dopiąć swego
I zanurzyć mnie w sobie
Tak głęboko
Jak tylko pozwoliły na to
Nasze drgające uda
A czworo rąk na naszych pośladkach
Przyciągało nas ciągle do siebie
Jakby chciały zespawać nas
Na stałe
I splecione, kędzierzawe, krótkie włosy
I mokre zupełnie potem prześcieradło
Za tym tęsknię
Kochana moja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz