To dziwne
Liści w liśćiopadzie
Już nie ma na drzewach
A wodzowie posnęli
Zimowym snem
Na puchowych poduchach
Dostarczonym im
Przez bezwzględnych
Zabijaczy niewinnych zwierzątek
Na zamówienie
Pierwsze po wiosennej pobudce
Gdy wodzowie jak jeden wódz
Wstali z puchowych poduch
Lewą nogą
Wdeptując, jak jeden wódz
W wielkie, wiosenne
Kacze gówno
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz