czwartek, 26 października 1995

Cisza, Smutek, Miłość

Nie napiszę Ciszy
Nie napiszę smutku
Nie napiszę Miłości
Nie umiem napisać
Nie umiem nawet powiedzieć
Nie umiem żyć ...
Też nie umiem
Wigilia bez Jane
Wigilia bez Boga
Wigilia bez Miłości
Bez przebaczenia

środa, 25 października 1995

Miłość

Miłości też nie da się napisać
Miłość można tylko dać
Tak jak ja swoją dałem Tobie
Czy wiesz o tym
Że moja miłość
Krąży cały czas
dookoła Ciebie
czy ją zauważyłaś
Tą lekką mgiełkę
Która Cię nie opuszcza ?
Która Cię przenika ?
Która zawsze jest z Tobą ?

wtorek, 24 października 1995

Smutek

A jak napisać smutek ...
Czy pokryć całą kartkę
kropkami
Czy może tak jak ciemność
zamalować ją na czarno
A może napisać deszcz
Ale musiałby być jesienny
A może napisać liść
spadający z drzewa
Taki żółty, pomarszczony liść
A może smutku
też nie da sie napisać
Może smutek tez trzeba
przeżyć...
Przepłakać...
A właśnie ...
A jak napisać płacz ?

poniedziałek, 23 października 1995

Cisza

Tu miała być cisza
Ale jak napisać ciszę ?
Zostawić pustą kartkę ?
A może zamalować ją
na czarno
ale wtedy zamiast ciszy
wyjdzie ciemność
A to nie wszystko jedno
W ciemności słychać
przecież każdy szmer
Pomalować na biało ?
To zima - puszysty śnieg
Co zrobić, żeby napisać ciszę ?
Napisać "Pssss"
To też nie cisza, to "Pssss"
A jeśli na czystej kartce
Napiszę wielkimi literami
"CISZA"
to będzie przecież krzyk
Ciszy chyba nie można napisać
Ciszę można tylko przeżyć.

niedziela, 22 października 1995

Pięćdziesiąt lat

Zobaczę teraz
Czy mogę kochać
Nie spotykając Ciebie
Czy przetrwam
Jeśli nie będę prowokowany
Zobaczę teraz
Czy Tobie jest wszystko jedno
Czy jestem, czy mnie nie ma

sobota, 21 października 1995

0

Jestem zerem
Takim przekreślonym kółeczkiem
Które niektórzy gromadzą
na szwajcarskich kontach
Dodając przed nimi jakąś inną
cyferkę
Totalnym zerem
Pustym, małym, przegranym zerem

piątek, 20 października 1995

Właśnie o czwartej w nocy

Czy mógłby mi ktoś
Wytłumaczyć
Dlaczego budzę się
Właśnie o czwartej
w nocy ?

czwartek, 19 października 1995

Jeszcze nie ostatni

Kocham Cię, Malutka
Jeszcze nie napisałem
Tego ostatniego
krótkiego listu
I nawet tak naprawdę
Nie wiem, czy go
napiszę do końca ...

środa, 18 października 1995

Czwarta nad ranem

Nie potrzebuję rozgrzeszenia
Wcale nie muszę iść do nieba
Czy żeby żyć bez grzechu
Trzeba siebie samego
pozbawić szczęścia
Sobie samemu
odbierać nadzieję
A gdzie są grzechy tych
Dla których się poswięcamy ?
Czyżby oni byli bezgrzeszni ?
A tylko ja mam mieć
Zamkniętą drogę do Raju ?
Jaką cenę trzeba zapłacić
Za życie ?
Za życie w pełni ?
Jakich wyrzeczeń trzeba dotrzymać
Jak długo dawać się poniżać ?
Pozwalać ubliżać sobie
Na każdym kroku
I kiedy należy powiedzieć
DOŚĆ !!!?

wtorek, 17 października 1995

Cień grafitti

Grafitti na murze
Rozmył deszcz
Kolorowe plamy
Barwiące go jeszcze
gdzieniegdzie
Już nic nie mówią
Twoje kolorowe serca
Pozostawiły na nim
Tylko swój cień

poniedziałek, 16 października 1995

Runął mur

Runął mur
Już go nie ma
Rozwalił się dokładnie
Ale zły los chciał
Żeby za nim
Stał drugi
Tak samo wysoki

niedziela, 15 października 1995

Cztery listki

Szczęście omija
nie każdego
Żyje na świecie
Kilka osób
Które te cztery listki
Wypatrzyło
Na pewno żyje
To niemożliwe
Żeby cały świat
był nieszczęśliwy

sobota, 14 października 1995

Kłamstewko

Padał deszcz
Zimny deszcz
Zmywał białe plamy
Z mojej kurtki
(tylko my wiemy dlaczego akurat białe)
A potem w pociągu
Wpatrując się w okno
Wiedziałem już
Ze skłamałem
mówiąc, ze Cię nie kocham

piątek, 13 października 1995

Nie rozumiem

Wszystko rozumiem
Nawet to
Że na bliskim wschodzie
Znów wybuchła wojna
Ale tego, że nie możesz
mnie kochać
Nigdy nie zrozumiem
Przecież zawsze robisz to
Co zechcesz ...

czwartek, 12 października 1995

Przygoda bez miłości

Przygoda bez miłości
Szybka decyzja
Na jedną chwilę
Przygoda bez uczucia
Przygoda bez przyszłości
Nie tego chciałem
Wiesz dobrze

środa, 11 października 1995

Puste koperty

Czy choć puste koperty
wysyłane co miesiąc
przewiązane potem
kolorową kokardą
miałyby mi przypominać
ten cały osiemdziesiąty
czwarty rok ...
Consuelo, czekam
Czemu nie przyszłaś
Tak jak zawsze
Kiedy wiedziałaś o mnie
najwięcej i najlepiej
doprawdy
zostało nam niewiele czasu

wtorek, 10 października 1995

Koniec

Już koniec
Twój wymarzony
Wyśniony
Utęskniony
Tak to miało wyglądać ?
W przestrzeni, wysoko na czystym niebie
Spadam w dół
Kręcąc się w kółko
Aż do tej dziury w Ziemi
W której odnajdę
schronienie
We are all equal in The End...

poniedziałek, 9 października 1995

Wspomnienie o Jane

U jakiego diabła
Tak nagle
Powróciło wspomnienie
O Jane ?
Zbieg okoliczności ?
Przypadek ?
Czy to znów perfidia świata ?

niedziela, 8 października 1995

Ostatni list

Ten ostatni list
Będzie króciutki
Obiecuję
Nie będę już pisał
Że ciągle Cię kocham
Bo traci to już sens
Nie będę pisał
Że ciągle tęsknię
Bo o tym wiesz
Nie będę pisał
Że brakuje mi
Twych oczu i ust
Bo już tyle razy to mówiłem
Napiszę po prostu
Cichutkie, malutkie
Wyszeptane, wypłakane
"ŻEGNAJ"

sobota, 7 października 1995

Do szczęścia

Powolutku, krok za krokiem
Szykuje się na długą drogę
Być może do wolności
Powoli, paląc za sobą
wszystkie kładki
By nie mieć już drogi powrotu
Idę w stronę
Którą dyktuje mi świadomość
W stronę, która pozbawi mnie
wszystkich stresów
Która pozwoli mi zapomnieć
O całej mojej przeszłości
O tym, ze próbowałem kochać
Pójdę tam, gdzie mi będzie dobrze
A do szczęścia potrzebuję teraz
Tylko olbrzymiej pustyni

piątek, 6 października 1995

Przez brygadierów z dworu Króla Karmazynowego

Ciężkie chmury z południa
Nadciągneły całą armią
Być może za chwilę
Lunie deszcz
Który zasłoni już i tak
zasmucony zimnem świat
Przestanę w końcu widzieć
Te płaczące nade mną drzewa
Obdarte z całej swojej
zielonej wesołości
Przez brygadierów z dworu
Króla Karmazynowego
Mszczącego się na świecie
Za zimę w jego sercu

czwartek, 5 października 1995

Gościniec

Jutro pewnie znów
Powitam Consuelę
Pewnie już wie
co dzieje się w moim wnętrzu
I już pakuje potrzebne rzeczy
Aby co najmniej przez tydzień
Próbować mnie uleczyć
Z powracającego notorycznie
Moralnego kaca

środa, 4 października 1995

Dwór Karmazynowego Króla

Dwór Karmazynowego Króla
Znowu lodowacieje
Znów po krótkiej wiośnie
Zapanuje długa zima
Zmrozi wszystkie uczucia
Nawet te najgorętsze
Zdławi zarodki miłości
Nie pozwalając ich korzeniom
Wypuścić łodygi ku słońcu
Nawet kiedy wiosna
Przyjdzie na świat dookoła
Pod karmazynową peleryną
Będzie lód
białe kryształki
Kolące oczy jak drobinki soli

wtorek, 3 października 1995

Wspomnienie

Pamiętacie wigilię bez Jane?
Następna będzie taka sama
To tylko minęla dekada
Wigilia bez Jane
Będzie smutna
Taka jak dziesięć lat temu
Będzie tak, jak wtedy
Kiedy Jane odeszła
Pozostawiając mi w prezencie
gwiazdkowym
Tylko ciche wspomnienia

poniedziałek, 2 października 1995

Przy goleniu

Lustro mówi mi prawdę
Codziennie rano
Pokazuje mi, że życie
Mam już za sobą
Że starczy
Że nic nie pomoże
Że się ogolę...
I tak nie mam nic
Do szukania na świecie
Pora odejść
Zrobić miejsce innym
Zdecydowanie innym
Na mój światopogląd
Nie ma tu od dawna miejsca