piątek, 11 października 1991

Bzdury

    Skończyła się walka
    Dobra ze złem
    A zwyciężyła Nicość
    I ciszę wiatru
    Zakłócił łomot łabędzich skrzydeł
    Jak białe zjawy na zielonej lace
    Nad pędami tataraku
    Wzbijały się w gore
    Aby odlecieć znów na Południe
    Gdzie jeszcze nikt nie słyszał
    O wojnie, która może nie niszczyć
    O pokoju, który może unicestwiać
    Poleciały głosić prawdę
    O krainie ciemności
    Uciekając przed Nicością w Nieskończoność 

środa, 4 września 1991

Dinozaury

    Consueli już nie ma
    Dziwna rzecz
    Wcale mi jej nie brakuje
    A jednak trochę jej szkoda
    Bo wszystkie Consuele
    Wymarły jak dinozaury
    Mroźną zimą 85 roku
    Zniknęły równie nagle
    A może nawet bardziej
    Nagle niż się pojawiły
    A na wiosnę (85 roku)
    Kiedy spłynęły śniegi
    Już nawet ślady
    Po wszystkich Consuelach
    Zostaly tylko wspomnieniem

czwartek, 22 sierpnia 1991

Remedium 6

    W te struny dawno
    Już nikt nie uderzał
    Już nawet kurz
    Wdarł się w oplot
    Cztery, samotne
    Jak na oceanie
    Już zapomniały
    Ręce, które nagle znikły

    Dawno nikt nie uderzał
    W ich napięte ciała
    Nikt nie chciał wywołać
    Jęku ich rozkoszy
    Dłonie, które włożyły je do futerału
    Dawno umarły

    Już ich nie popieszczą
    Tak jak to zawsze robiły
    Nie pogładzą lśniącej stali
    Ale one nigdy nie zapomną
    Uczucia...

czwartek, 1 sierpnia 1991

Do jutra

    Po północy pójdę już spać
    Może wtedy będziesz daleko
    I nie będę musiał się bać
    Że Twe usta będą za zimne

    Kiedy twarzy mej dotknie twa ręka
    Już nie będę żebrał o uśmiech
    Już przestanie pamięć mnie nękać
    I zapomnę o samotnych dniach

    Dopiero wczoraj otarłem łzy
    Które ból wycisnął mi z oczu
    Miesiąc temu, w kwietniu
    Gdy ściskałaś mocno swe pięści

    Na kalendarzu osiadł kurz
    Nie zrywane kartki trzepoczą
    I nie widać sensu liczenia
    Do widzenia Życie, do jutra 

czwartek, 11 lipca 1991

Iluzja

    Obraz znikł
    Gdy ostatnie opary narkotyku
    Uleciały z mego mózgu
    Rozmyła się alabastrowa
    Legenda
    Utkana mozolną nitką
    Zwilżona leciutko lepkim
    białawym płynem
    Wydobywającym się z
    Podbrzusza wieczności

poniedziałek, 1 lipca 1991

The End

    Boga nie ma
    A jeśli jest
    To podaje się nie za tego
    Którym jest naprawdę
    Nienawidzę Cię
    Zabrałeś mi jedynego brata
    Jesteś bandytą
    Bezwzględnym i krwiożerczym
    Żałuję, że nie mogę Cię zabić
    Ale przegrałeś
    Dla mnie już nie istniejesz 

piątek, 31 maja 1991

Pielgrzym

    Do Mekki dotarłem wieczorem
    Pielgrzymi wracali do domów
    Ktoś mnie zatrzymał
    I spytał o godzinę
    Odszedł bez podziękowania
    Dotarłem do ołtarza
    Pokłoniłem się Bogu
    I zgarnąłem do torby
    Wszystkie naczynia liturgiczne

piątek, 24 maja 1991

Od początku do końca lub Istnienie

    Na niebie pojawił się nagle błysk niezadowolenia, przesłany przez nieznanego Boga. Przeciął granatowe chmury i spłynął w dół poprzez śpiące drzewa, zatrzymując się na mchu, spalając go w jednej chwili. I tak narodził się człowiek. Z tego spalonego mchu ulotniła się cząsteczka zmodyfikowanego białka, zaczęła powoli mnożyć komórki, trwało to około miliarda lat ale kiedy skończyła swą mozolną pracę, człowiek wymyślił koło, i był to początek trzech światowych wojen. I trzeciej nie wywołał Hitler ani Mussolini. Ktoś się po prostu pomylił i zamiast dzwonka do drzwi państwa Smithow, na przedmieściu Londynu, nacisnął detonator ładunku znajdującego się od 1995 w jądrze Ziemi. Bóg, którego nikt nigdy nie widział, spojrzał okiem na rozpadającą się planetę i jej cząstki pchnął na inną, w systemie Gamma Centurion. I znów położył się spać. 

środa, 8 maja 1991

Bóg

    Jak to było naprawdę
    Wie tylko jeden On
    Bo był tu na początku
    I czy nazywa sie Huracon
    Czy Tanacloc
    Wszyscy wiedzą
    Że na początku był On
    A dopiero potem
    Najmniejsza cząstka materii
    ~~
    "I Bóg stworzył atom
    Na swój wzór i podobieństwo" 

czwartek, 11 kwietnia 1991

Godziny

      Czas płynie wolno
      Za wolno
      Jeśli mam czekać
      Minuta jest całą godziną
      Godzina już wiecznością
      Mnożą się chwile
      Dodają sekundy
      Jedna, druga, trzecia
      Powoli
      Zbyt powoli
      Jeśli mam czekać
      Czas jest bezwzględny
      Jeśli mam czekać
      Czas jest bezlitosny
      Liczę je wszystkie na palcach
      Ale liczenie jest przyjemne
      Jeśli czekam
      Czekam końca
      Tych rachunków
      Końca godzin
      A deszcz za oknem
      Szuka straconych chwil

piątek, 1 marca 1991

Niuniu 3

    Teraz noc już przeszła
    Dzień nie przyniósł nic nowego
    Obudziłem się jak zwykle
    Trochę sfrustrowany
    Ale po chwili
    Przed oczyma ujrzałem Ciebie
    Lekka mgiełkę niematerialnej zjawy
    Rozmywasz się powoli
    Niknąc w blasku
    Budzącego się dnia
    I, kochanie
    Wyczekuję wieczoru
    Żeby móc usłyszeć Twój głos

niedziela, 17 lutego 1991

Niuniu 2

    Godziny uciekają jedna po drugiej
    Z każdą upływa czas
    Który nas dzieli
    Jest go coraz mniej
    Wreszcie przyjdzie ta godzina
    W której wrócę do Ciebie
    I po której już nigdy
    Nie będę musiał
    Pytać się kogoś
    Czy mogę do Ciebie przyjść
    Będę cały czas przy Tobie
    W zasięgu ręki
    Będziemy razem

czwartek, 14 lutego 1991

Niuniu 1

    Jedna zapałka, druga
    Na trzecią zabrakło już siły
    Aby obudzić ją ze snu
    Zabrakło jednego gestu
    Aby rozbłysła
    I oświetliła Twoje oczy
    Na pewno patrzysz się na mnie
    I tak jak ja
    Próbujesz w wyobraźni
    Namalować ukochaną twarz
    Moje usta bezbłędnie
    Trafiają w ciemności
    I splatają się w jedne z Twoimi
    Pocałunek w ciemności
    Kiedy noc jest między nami
    A sen nie przychodzi od razu
    Przytul się do mnie kochanie
    Połóż głowę na moich piersiach
    I śpij
    Twoje włosy rozpuszczę dziś
    Na swoich ramionach

piątek, 1 lutego 1991

Wybory '90

    Na wybory Nowego Prezydenta
    Nie poszedłem w tym Roku
    Nie miałem na ten temat
    Nic do powiedzenia
    Niestety dla Niego
    Nagle zorientowałem się
    Nie wiedząc skąd mi to przyszło
    Na ten urząd
    Nominować mieliśmy
    Nie mniej Ni więcej tylko
    Z sześciu Psychicznych

wtorek, 1 stycznia 1991

Tiurli Tiurli

    Jeśli jesteś skądkolwiek
    Masz jednak coś do powiedzenia
    Wśród wszystkich takich samych jak Ty
    Przemyślawszy przedtem
    Słowo po słowie
    Zdanie po zdaniu
    Używając wielu znaków przestankowych
    Ale jeśli jesteś Żydem
    Lepiej nie mów nic