sobota, 6 września 1997

36.

Słoneczko
Zaświeć dla mnie
Rozchyl usta
I daj mi trochę antidotum
Na smutek - otrułem się nim
Zabrał mi uśmiech
I schował przede mną
Moje słoneczko
Nad ranem
Kiedy było jeszcze ciemno
Tylko gdzieniegdzie pies zaszczekał
I cisza wierciła mi uszy
Caraz bardziej
Coraz głębiej
Coraz głośniej
Bo wiesz... ciebie tutaj nie ma

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz