czwartek, 11 lipca 1985

Bez Jane

Te noce
Jak ja ich nienawidzę
Samotne, długie, ciemne
Bez Jane
Która moje noce opuściła
Noce
Koszmarne, napięte
Bez Jane
Która odeszła za daleko
Kiedy sen błąka się
Pomiędzy mną a łóżkiem
Nigdzie nie zatrzymując się na dłużej
Przybity do ziemi
Bez szansy na wzloty
Nawet na upadek
Bo niżej już nic nie ma
A w próżni upaść nie sposób
Bez snu
Noce bez nadziei na przyszłość
Choćby na jutro
I kiedy pomyślę
Ze jutro...
Tez będzie noc...
Jak ja ich nienawidzę

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz