Te noce
Jak ja ich nienawidzę
Samotne, długie, ciemne
Bez Jane
Która moje noce opuściła
Noce
Koszmarne, napięte
Bez Jane
Która odeszła za daleko
Kiedy sen błąka się
Pomiędzy mną a łóżkiem
Nigdzie nie zatrzymując się na dłużej
Przybity do ziemi
Bez szansy na wzloty
Nawet na upadek
Bo niżej już nic nie ma
A w próżni upaść nie sposób
Bez snu
Noce bez nadziei na przyszłość
Choćby na jutro
I kiedy pomyślę
Ze jutro...
Tez będzie noc...
Jak ja ich nienawidzę
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz