Jakie Ona miała oczy
Kiedy wpatrywała się wprost w moje
Kiedy wplatałem swoje rece
W jej włosy
Te włosy, które mnie zgubiły
Bo nasze pocałunki
Były sprowokowane
Moimi spojrzeniami
Na jej cudowne włosy
Jej oczy mówiły mi
Ze mnie kochają
Wplatałem jej wtedy ręce we włosy
I szukałem jej rozżarzonych ust swoimi
Kiedy znajdowałem
Stawaliśmy się nierozerwalni
Życie pokazało
Że tylko na krótki czas pocałunków
środa, 31 lipca 1985
czwartek, 11 lipca 1985
Bez Jane
Te noce
Jak ja ich nienawidzę
Samotne, długie, ciemne
Bez Jane
Która moje noce opuściła
Noce
Koszmarne, napięte
Bez Jane
Która odeszła za daleko
Kiedy sen błąka się
Pomiędzy mną a łóżkiem
Nigdzie nie zatrzymując się na dłużej
Przybity do ziemi
Bez szansy na wzloty
Nawet na upadek
Bo niżej już nic nie ma
A w próżni upaść nie sposób
Bez snu
Noce bez nadziei na przyszłość
Choćby na jutro
I kiedy pomyślę
Ze jutro...
Tez będzie noc...
Jak ja ich nienawidzę
Jak ja ich nienawidzę
Samotne, długie, ciemne
Bez Jane
Która moje noce opuściła
Noce
Koszmarne, napięte
Bez Jane
Która odeszła za daleko
Kiedy sen błąka się
Pomiędzy mną a łóżkiem
Nigdzie nie zatrzymując się na dłużej
Przybity do ziemi
Bez szansy na wzloty
Nawet na upadek
Bo niżej już nic nie ma
A w próżni upaść nie sposób
Bez snu
Noce bez nadziei na przyszłość
Choćby na jutro
I kiedy pomyślę
Ze jutro...
Tez będzie noc...
Jak ja ich nienawidzę
piątek, 5 lipca 1985
W ramiona
W ramiona wiatr
I naprzód przed siebie
Naprzeciw smutkom
Żeby zapukać
Do wszystkich drzwi
Zanim umrzemy
I przestaniemy iść.
I naprzód przed siebie
Naprzeciw smutkom
Żeby zapukać
Do wszystkich drzwi
Zanim umrzemy
I przestaniemy iść.
wtorek, 2 lipca 1985
Consuela A.D. 1985 (2)
Powróciło z podróży
Zmęczone pociągiem
Usiadło w fotelu
W głębokiej zadumie
Rozparło szeroko
Dumnie.
Schodzone nogi
Wysunęło przed siebie
Grzejąc odciski przy kominku
Powróciło z daleka
Już prawie zapomniane
Zamieszkało znów tutaj
Gdzie zawsze je kryłem
Rozgościło się jak zwykle
Jak u siebie w domu
Stare wspomnienie o Consueli
Zmęczone pociągiem
Usiadło w fotelu
W głębokiej zadumie
Rozparło szeroko
Dumnie.
Schodzone nogi
Wysunęło przed siebie
Grzejąc odciski przy kominku
Powróciło z daleka
Już prawie zapomniane
Zamieszkało znów tutaj
Gdzie zawsze je kryłem
Rozgościło się jak zwykle
Jak u siebie w domu
Stare wspomnienie o Consueli
poniedziałek, 1 lipca 1985
Consuela A.D. 1985 (1)
Spuszczone powieki
Nabrzmiałe usta
Szukające pocałunku
Ukojenia
Spragnione ciało
Napięte pożądaniem
Wyzywająco bogate
Rozpuszczone włosy
Obmywają ramiona
Kryją piersi
Odbijają rozproszone
Światło mych oczu
Nabrzmiałe usta
Szukające pocałunku
Ukojenia
Spragnione ciało
Napięte pożądaniem
Wyzywająco bogate
Rozpuszczone włosy
Obmywają ramiona
Kryją piersi
Odbijają rozproszone
Światło mych oczu
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)