sobota, 30 lipca 1983

Porównanie

Dziewczyna, jak mroki nocy
Choć rozjaśniona słońcem włosów
Opadających na ramiona tęczą kolorowych wstęg
Dziewczyna, jak Królowa Ciemności
Choć w diademie z najjaśniejszych gwiazd
Otulona płaszczem wykutym z ognia
Dziewczyna, jak dziewczyna
Stworzona po to by krzywdzić
Po to by łamać niewinne serca
Po to by z miłości robić farsę
Po to by z nas drwić
Dziewczyna jak spienione fale oceanu
Choć wygładzona szatami z jedwabiu
Ukryta pod welonem rozpuszczonych włosów
Dziewczyna jak marmurowy posag
Choć, gdy wtulona w Twoje ramiona
Okazuje tyle serca, ile tylko ma
Dziewczyna, jak dziewczyna
Stworzona przez pomyłkę
Po to by porzucać
Po to by znów wracać
Dziewczyna, jak dziewczyna

(Consuela. 1983)

sobota, 23 lipca 1983

Epilog

Już nigdy więcej
O tyle razy za dużo
Ile razy było
Nie licząc tej
Która była Consuelą naprawdę
Wczoraj
Raz, o setki razy za mało
Consuela, było to imię mojej dziewczyny
Consuela raz jeszcze
Raz jeszcze bez sensu
Bez głupiego zachwytu nad życiem
Serce na pustyni miłości
Consuela była oazą
Była, bo zniknęła
Jak fatamorgana
Jak złudzenie spragnionego wędrowca
Wędrującego przez życie
Jak czas przez istnienie
Consuela zabrała wszystko
Wraz ze szczęściem
W mroki nocy
W mgły pustyni

(Consuela. 1983)

sobota, 16 lipca 1983

Oczy smutku

Świat jest dziwny
Dziwniejszy niż Bóg
A na tym świecie
Stworzona przez niego
Jeszcze dziwniejsza - dziewczyna
Jeszcze wczoraj wiedziałem
Myślałem, że wiem
Dziś, po jednej długiej, nieprzespanej nocy
Nie wiem nic
To wszystko co było wczoraj
Jest dzisiaj
Ale wczoraj moje oczy były rozjaśnione
Dziś - są spowite gęstą mglą
Najsmutniejsze oczy na świecie
Oczy złamanego serca
Po jednej, samotnej nocy...

(Consuela. 1983)

sobota, 9 lipca 1983

AVE Consuela

Consuela - imię chwili
Kilku godzin
Prawie nicość
Teraz - nic
Zupełna pustka - nic
Przez kilka chwil
Spływało z moich ust
I docierało do niej
Wraz z promieniami letniego słońca
Słońce zgasło
Ciemność
Zniknęła Consuela
Wrócił dzień
Consueli nie było...

(Consuela. 1983)

sobota, 2 lipca 1983

Pytanie

Dokąd idziesz, dziewczyno bez serca?
Do czego dążysz, co jest Twym celem?
Dokąd idziesz, kogo chcesz zgubić?
Do czego chcesz mnie doprowadzić?

Dlaczego jesteś taka dziwna?
Dlaczego nie chcesz nic zrozumieć?
Dlaczego taka niedostępna?
Dlaczego nigdy nie powiesz co myślisz?
Wprost...

Czemu rozdzierasz moje serce?
Ranisz je do krwi?
Upajasz się moim bólem?
I odrzucasz mnie z ironicznym uśmiechem na ustach

Czy nie widzisz, ze swoja ironia mnie ranisz?
Czy nie widzisz, ze przez Ciebie nie mogę być szczęśliwy?
Czy nie widzisz, ze przez Ciebie chodzę zgnębiony?
Czy nie widzisz, ze szczęście bez Ciebie dla mnie nie istnieje?

Na te pytania nie znajdę odpowiedzi
Na razie?... Może nigdy...
Ale!... Mimo wszystko!...
- Bądź szczęśliwa...

(Consuela. 1983)