Jak można tak się bać
Żeby o samotnej północy
Nie móc się doczołgać
Do telefonu w rogu pokoju
Jak bardzo niepewność
Nie pozwala pisać listów
Nawet do szuflady
Gdzie znaleźć nowe źrodło
Nadziei, jeśli jedno
Pokazało suche dno
Do której gwiazdy się modlić
Jest ich tak dużo
A chciałbym wybrać tą właściwą
I trafić do niej tak trudno
I znika za chmurami
Jeśli nawet to ta jedyna
Tylko księżyc śmieje się szyderczo
On coś wie
W końcu jest tak wysoko
Że widzi nas jednocześnie
Może ty też nie śpisz
Nachylona nad słuchawką
Zastanawiasz się, czy ja podnieść
I tak północ mija
I znów trzeba czekać
Tygodniami na następną
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz