Dokąd zmierzamy
My, którzy
Za dużo
Wiele by trzeba
A czas płynie
Mir... Był
Biał...
Ja nic
no bo po co
A on
nie był, ale był
On Sie
On Jasiek
On, Ja...
On K...
czwartek, 13 grudnia 1984
czwartek, 15 listopada 1984
Lekcja
dwa plus dwa
to chyba cztery
tak! na pewno
pani profesor
tam jest błąd
dwa plus dwa to nie pięć!
co? jednak pięć?
dobrze.
słucham?
tak, pani profesor, to ja
co? ze mój tatuś też
mówi to co nie potrzeba
dobrze pani profesor
zgłoszę sie do pana dyrektora
dobrze pani profesor
napiszę w zeszyciku sto razy
"Nigdy Więcej Nie Będę Podważał Autorytetu
Swoich Przełożonych"
zrobię wszystko
tak jak pani każe
tak, teraz już wiem, że
dwa plus dwa nie zawsze musi
tylko...
dobrze, będę już cicho...
to chyba cztery
tak! na pewno
pani profesor
tam jest błąd
dwa plus dwa to nie pięć!
co? jednak pięć?
dobrze.
słucham?
tak, pani profesor, to ja
co? ze mój tatuś też
mówi to co nie potrzeba
dobrze pani profesor
zgłoszę sie do pana dyrektora
dobrze pani profesor
napiszę w zeszyciku sto razy
"Nigdy Więcej Nie Będę Podważał Autorytetu
Swoich Przełożonych"
zrobię wszystko
tak jak pani każe
tak, teraz już wiem, że
dwa plus dwa nie zawsze musi
tylko...
dobrze, będę już cicho...
niedziela, 7 października 1984
Trzłowiek
Co brzmi dumnie
Mnie albo i nie
Co brzmi dumnie
Co przebrzmiewa
Ciii...
Człowiek, mały...
Biologicznie człekokształtny
kształtny
bezkształt
- udawał Greka
Był Francuzem izraelskiego...
podchodzenia
Człowiek z bledem
Taki Trzlowiek
Jaźń na przestrzał
Siedzi wyżej
niż ja
Od czasu do czasu cos krzyknie
Patrzy się w książkę
Cos czyta
Cos od kogoś chce
Mówi po polsku, to znów nie...
Czasami denerwuje się
Czasami spod okularów
Patrzy się błędnym okiem
- Siadaj, nie najlepiej
a masz możliwości...
Ona ma większe
Szalona karuzela
Wpisana w życie człowieka
nowoczesnego
- masz to za darmo
korzystaj...
Za darmo "he, he, trumienko"
Wiem
Ale Ona siedzi wyżej
i krzyczy
a ja
Musze
Cicho
Jakby mnie nie było
Ale musze
Przynajmniej - tu
Mnie albo i nie
Co brzmi dumnie
Co przebrzmiewa
Ciii...
Człowiek, mały...
Biologicznie człekokształtny
kształtny
bezkształt
- udawał Greka
Był Francuzem izraelskiego...
podchodzenia
Człowiek z bledem
Taki Trzlowiek
Jaźń na przestrzał
Siedzi wyżej
niż ja
Od czasu do czasu cos krzyknie
Patrzy się w książkę
Cos czyta
Cos od kogoś chce
Mówi po polsku, to znów nie...
Czasami denerwuje się
Czasami spod okularów
Patrzy się błędnym okiem
- Siadaj, nie najlepiej
a masz możliwości...
Ona ma większe
Szalona karuzela
Wpisana w życie człowieka
nowoczesnego
- masz to za darmo
korzystaj...
Za darmo "he, he, trumienko"
Wiem
Ale Ona siedzi wyżej
i krzyczy
a ja
Musze
Cicho
Jakby mnie nie było
Ale musze
Przynajmniej - tu
niedziela, 30 września 1984
niedziela, 2 września 1984
Ikaromięsościotrup (*)
Pióro
Dwa pióra
Wątroba
Masa mózgowa
Kość - jeszcze się rusza
Znowu kawałek mózgu
O - tasiemiec...
Oko
Lewe skrzydło
Ręka
Mięsień brzuszny
Pióro...
(*) leży, a ja patrzę (się)
Dwa pióra
Wątroba
Masa mózgowa
Kość - jeszcze się rusza
Znowu kawałek mózgu
O - tasiemiec...
Oko
Lewe skrzydło
Ręka
Mięsień brzuszny
Pióro...
(*) leży, a ja patrzę (się)
piątek, 31 sierpnia 1984
Ikar
Leci...
Wznosi się coraz wyżej...
Białe skrzydła błyszczą w słońcu...
Zachwiał się!
Spada!
Leci!
Niżej!
Krzyczy!
Spada!
Krzyczy!
Wola!
Ratunku!
Ratunku!
Ra...!
Przestał krzyczeć.
Pod nim było lotnisko.
Betonowe.
Wznosi się coraz wyżej...
Białe skrzydła błyszczą w słońcu...
Zachwiał się!
Spada!
Leci!
Niżej!
Krzyczy!
Spada!
Krzyczy!
Wola!
Ratunku!
Ratunku!
Ra...!
Przestał krzyczeć.
Pod nim było lotnisko.
Betonowe.
niedziela, 5 sierpnia 1984
Mirona Białoszewskiego Się
Przeczytałem
Siepsiejepsiepsiesiejepsie
Takie "kontempsiumplanie" (się)
Jaźń na przestrzał
Alleluja
Przeczytam jeszcze raz
Siepsiejepsiepsiesiejepsie
Takie "kontempsiumplanie" (się)
Jaźń na przestrzał
Alleluja
Przeczytam jeszcze raz
wtorek, 31 lipca 1984
Narkotyk
Różowy świat
Przeplatany kolorami tęczy
W każdym
Możliwym miejscu
Bez specjalnych szkieł
Zachwalanych przez
Naukowców
I tak tu już nie ma nic
Nic Nic Nic
Tylko kolory
Tylko kwiaty
O! jakiś człowiek
Trzyma w ręku opływowy kształt
Uderza ręką rytmicznie
I śpiewa hymn
Na cześć kolorów
On tez jest kolorowy
Zniknął, zniknęły
Co ja tu robię?
Przeplatany kolorami tęczy
W każdym
Możliwym miejscu
Bez specjalnych szkieł
Zachwalanych przez
Naukowców
I tak tu już nie ma nic
Nic Nic Nic
Tylko kolory
Tylko kwiaty
O! jakiś człowiek
Trzyma w ręku opływowy kształt
Uderza ręką rytmicznie
I śpiewa hymn
Na cześć kolorów
On tez jest kolorowy
Zniknął, zniknęły
Co ja tu robię?
niedziela, 1 lipca 1984
Wizje
Ciekawe
Kim oni są
Skąd przyszli
Po co przyszli
Czego tu szukają
Chodzą po mieszkaniu
I dotykają każdej rzeczy
Tak, jakby chcieli sprawdzić
Czy istnieje naprawdę
Zaglądają pod lóżko
Wdzierają się pod poduszkę
Pod ołowiane powieki
Ten różowy unosi dłonie
Na których ma wytatuowane
dwa kwiaty - i kotwice
A drugi - fioletowo - jaskrawoniebieski
Robi cos brzydkiego
Wyszli, znów brudny pokój
Znów szara rzeczywistość
Aż do następnego razu
Kim oni są
Skąd przyszli
Po co przyszli
Czego tu szukają
Chodzą po mieszkaniu
I dotykają każdej rzeczy
Tak, jakby chcieli sprawdzić
Czy istnieje naprawdę
Zaglądają pod lóżko
Wdzierają się pod poduszkę
Pod ołowiane powieki
Ten różowy unosi dłonie
Na których ma wytatuowane
dwa kwiaty - i kotwice
A drugi - fioletowo - jaskrawoniebieski
Robi cos brzydkiego
Wyszli, znów brudny pokój
Znów szara rzeczywistość
Aż do następnego razu
sobota, 30 czerwca 1984
Być wolnym
Kiedy myślę o tym
Co będzie jutro
Chcę od razu
Wyłączyć mój mózg
Odłożyć go na półkę
I wyjść na ulice
Upajać się zapachem kwiatów
Skakać po dachach samochodów
Grać na nosie policjantom
Kluczyc przed nagonką
Krzyczeć na głównej ulicy
Biec po torach
Naprzeciw nadjeżdżającego pociągu
A potem
Wrócić do domu
Wziąć z półki mózg
Odkurzyć go
Włączyć z powrotem
I pomyśleć o tym
Co było wczoraj
Co będzie jutro
Chcę od razu
Wyłączyć mój mózg
Odłożyć go na półkę
I wyjść na ulice
Upajać się zapachem kwiatów
Skakać po dachach samochodów
Grać na nosie policjantom
Kluczyc przed nagonką
Krzyczeć na głównej ulicy
Biec po torach
Naprzeciw nadjeżdżającego pociągu
A potem
Wrócić do domu
Wziąć z półki mózg
Odkurzyć go
Włączyć z powrotem
I pomyśleć o tym
Co było wczoraj
niedziela, 3 czerwca 1984
Syzyf jest zabawny
Dorośli są zabawni
Udowadniają to na każdym kroku
Ze są lepsi
Lepsi od dzieci
Od młodych
A przecież czesto
Młodzi są uczciwsi
Dorośli dowodzą nam
Ze to nie jest bezpodstawne
A przecież każdy z nich
jest Syzyfem
Każdy toczy jakiś kamień
A my - na razie młodzi
Nie mówmy o tym
Ze kiedyś też będziemy Syzyfami
Teraz jesteśmy młodzi
Żyjemy dla siebie
A przy okazji
Żyjemy dla ludzi - i dla dorosłych
Ludzie czerpią z naszego szczęścia
I napełniają swoje uczucia
I to już nie jest bezsensowne.
Udowadniają to na każdym kroku
Ze są lepsi
Lepsi od dzieci
Od młodych
A przecież czesto
Młodzi są uczciwsi
Dorośli dowodzą nam
Ze to nie jest bezpodstawne
A przecież każdy z nich
jest Syzyfem
Każdy toczy jakiś kamień
A my - na razie młodzi
Nie mówmy o tym
Ze kiedyś też będziemy Syzyfami
Teraz jesteśmy młodzi
Żyjemy dla siebie
A przy okazji
Żyjemy dla ludzi - i dla dorosłych
Ludzie czerpią z naszego szczęścia
I napełniają swoje uczucia
I to już nie jest bezsensowne.
czwartek, 31 maja 1984
Anihilacja młodości
Moja młodość zniknęła w otchłani
W wielkiej, czarnej dziurze
Dorosłości
Anihilatory seksu
Dopadły ja w chwili
Kiedy rozkwitała
I zniszczyły beznamiętnie
Wsłuchując się w jej krzyk
Patrząc na nią
Klęcząca w ogniu
I błagającą o litość
O jeszcze kilka lat
Ale one były bezwzględne
Wytoczyły lawinę antymaterii
Niwecząc to co budowała cierpliwie
Przez cale długie
Dziewiętnaście lat
W wielkiej, czarnej dziurze
Dorosłości
Anihilatory seksu
Dopadły ja w chwili
Kiedy rozkwitała
I zniszczyły beznamiętnie
Wsłuchując się w jej krzyk
Patrząc na nią
Klęcząca w ogniu
I błagającą o litość
O jeszcze kilka lat
Ale one były bezwzględne
Wytoczyły lawinę antymaterii
Niwecząc to co budowała cierpliwie
Przez cale długie
Dziewiętnaście lat
niedziela, 6 maja 1984
Spotkanie z Prorokiem
Kiedy wchodziłem w dorosłe życie
Kiedy przestawałem być dzieckiem
Spotkałem proroka
Człowieka
Nauczył mnie żyć
W ten sposób
By innym dawać szczęście
I być szczęśliwym
Prorok nauczał mnie rok
Potem umarł
Ale pamięć nie umarła
Jego zdjęcie
Do dziś wisi u mnie w pokoju
Do dziś jego włosy lśnią
Ognistym kolorem
Do dziś o nim pamiętam
I nauczam innych
Tak jak on kazał
Jak on mnie uczył
Kiedy przestawałem być dzieckiem
Spotkałem proroka
Człowieka
Nauczył mnie żyć
W ten sposób
By innym dawać szczęście
I być szczęśliwym
Prorok nauczał mnie rok
Potem umarł
Ale pamięć nie umarła
Jego zdjęcie
Do dziś wisi u mnie w pokoju
Do dziś jego włosy lśnią
Ognistym kolorem
Do dziś o nim pamiętam
I nauczam innych
Tak jak on kazał
Jak on mnie uczył
poniedziałek, 30 kwietnia 1984
Byłem kiedyś młody
Byłem kiedyś młody
Mały chłopiec, który
Myślał tylko o tym
by się zakochać
Zakochać się nieszczęśliwie
I wiedzieć jak to jest
Jak jest gdy człowiek
Bez drugiego człowieka
Nie może istnieć
Pisałem wtedy bzdurne wiersze
Dla dziewczyny
Dla Consueli
Dla Ines
Dla Siódemki
I nic z tego nie było
Ale bylem młody
Mały chłopiec, który
Myślał tylko o tym
by się zakochać
Zakochać się nieszczęśliwie
I wiedzieć jak to jest
Jak jest gdy człowiek
Bez drugiego człowieka
Nie może istnieć
Pisałem wtedy bzdurne wiersze
Dla dziewczyny
Dla Consueli
Dla Ines
Dla Siódemki
I nic z tego nie było
Ale bylem młody
niedziela, 1 kwietnia 1984
Człowiek nie żyje - niech żyje człowiek
Człowiek umierał
Jego długie, czerwone włosy
Zwiesiły się smutno wzdłuż twarzy
Płowiały
Traciły swój kolor
Traciły powoli i zapach kwiatów
Człowiek umierał
Jedyny prawdziwy Człowiek
z długimi czerwonymi włosami, na świecie
Przywołał mnie gestem do loża śmierci
Jego ostatnie słowa
Zlały się z radosnym krzykiem tłumów
"Człowiek umarł
Niech żyje Człowiek"
Trumnę pokryły kwiaty
Kiedy szedłem ulica
Nie mogłem tych kwiatów zapomnieć
Ludzie z szacunkiem
Pozdrawiali mnie z daleka
Wróciłem do domu i spojrzałem w lustro
Moje włosy były długie
... i były czerwone ...
Jego długie, czerwone włosy
Zwiesiły się smutno wzdłuż twarzy
Płowiały
Traciły swój kolor
Traciły powoli i zapach kwiatów
Człowiek umierał
Jedyny prawdziwy Człowiek
z długimi czerwonymi włosami, na świecie
Przywołał mnie gestem do loża śmierci
Jego ostatnie słowa
Zlały się z radosnym krzykiem tłumów
"Człowiek umarł
Niech żyje Człowiek"
Trumnę pokryły kwiaty
Kiedy szedłem ulica
Nie mogłem tych kwiatów zapomnieć
Ludzie z szacunkiem
Pozdrawiali mnie z daleka
Wróciłem do domu i spojrzałem w lustro
Moje włosy były długie
... i były czerwone ...
sobota, 31 marca 1984
Człowiek z długimi, czerwonymi włosami
Kiedy wyszedłem na ulicę
W nozdrza uderzyła mnie ostra woń kwiatów
Jako nowo narodzony
Nie wiedziałem nic
Co to jest
Spytałem się pierwszego napotkanego
Człowieka
Człowieka z długimi, czerwonymi włosami
On nauczył mnie żyć
Dał mi przepis na to
Co wszyscy nazywają Szczęściem
Powiedział: Żyj dla ludzi
Żyj dla świata
Żyj dla dobra
Żyję
Nie wierze w wojnę
Żyję
Gram bluesy
I wierzę we wszystko
Czego nauczył mnie
Mój prorok.
W nozdrza uderzyła mnie ostra woń kwiatów
Jako nowo narodzony
Nie wiedziałem nic
Co to jest
Spytałem się pierwszego napotkanego
Człowieka
Człowieka z długimi, czerwonymi włosami
On nauczył mnie żyć
Dał mi przepis na to
Co wszyscy nazywają Szczęściem
Powiedział: Żyj dla ludzi
Żyj dla świata
Żyj dla dobra
Żyję
Nie wierze w wojnę
Żyję
Gram bluesy
I wierzę we wszystko
Czego nauczył mnie
Mój prorok.
niedziela, 4 marca 1984
Mały, śmieszny Karzełek
Czy Syzyf tez jest przeciwko wojnie?
Czy walczy o to by było dobrze?
Ludziom takim jak on?
Wtacza swój kamień
Nie myśląc o skutkach
Nie wiedząc, ze za każdym razem
Wzbudza nowa lawinę
Lawinę grzechu, wojny i śmierci
Toczy swa fortunę
Tracąc ja i zyskując na przemian
Łudząc się, że kiedyś
Uda mu się ja zatrzymać na stałe
Mały, śmieszny
Poniżany przez wszystkich
Przygarbiony staruszek
Dla którego czas stanął kiedyś tam...
Dla którego istnieją dwie pory roku:
W dół i w górę
Pora szczęśliwa i pora
Gniewu Bogów.
Czy walczy o to by było dobrze?
Ludziom takim jak on?
Wtacza swój kamień
Nie myśląc o skutkach
Nie wiedząc, ze za każdym razem
Wzbudza nowa lawinę
Lawinę grzechu, wojny i śmierci
Toczy swa fortunę
Tracąc ja i zyskując na przemian
Łudząc się, że kiedyś
Uda mu się ja zatrzymać na stałe
Mały, śmieszny
Poniżany przez wszystkich
Przygarbiony staruszek
Dla którego czas stanął kiedyś tam...
Dla którego istnieją dwie pory roku:
W dół i w górę
Pora szczęśliwa i pora
Gniewu Bogów.
środa, 29 lutego 1984
Ludziom podobni
Myślę, myślę, myślę
Coraz więcej myślę
Myślę o sobie
Myślę o tym wszystkim
Co nas otacza
Myślę o tych wszystkich
Którzy nas otaczają
Myślę o całym świecie
Zarażonym złem
Myślę o całym teatrze
Dookoła nas
Patrzę na nich - ludzi
Tak zabawnych
I tak śmiesznych
Porównuję co chwila
Z nami
Wyprowadzam skomplikowane wzory
Na podobieństwo
Myślę
I dochodzę do wniosku
Że my też jesteśmy ludźmi
Coraz więcej myślę
Myślę o sobie
Myślę o tym wszystkim
Co nas otacza
Myślę o tych wszystkich
Którzy nas otaczają
Myślę o całym świecie
Zarażonym złem
Myślę o całym teatrze
Dookoła nas
Patrzę na nich - ludzi
Tak zabawnych
I tak śmiesznych
Porównuję co chwila
Z nami
Wyprowadzam skomplikowane wzory
Na podobieństwo
Myślę
I dochodzę do wniosku
Że my też jesteśmy ludźmi
niedziela, 5 lutego 1984
Ideologia
Kwiaty
Rosną wszędzie
Dużo kwiatów
Na klombach
Na trawnikach
Na dachach domów
Na samochodach
Wyrastają na każdym odcisku
Mojej stopy
Kiedy idę z moją gitarą
- pokrytą kwiatami
Przez pole
Ulicą
I tak powinno być
Bez wojny
Bez śmierci
Życie zasłane kwiatami
Różami bez kolców
Kwiatami bez jadu
Kwiaty dla miłości
Nie dla wojny
Kochać
Kochać życie
Kochać kwiaty
Kochać wszystko
Nie zabijać
Zabijać kwiaty
To zabijać siebie
Kochać kwiaty
To kochać wszystkich
Nawet ludzi
Rosną wszędzie
Dużo kwiatów
Na klombach
Na trawnikach
Na dachach domów
Na samochodach
Wyrastają na każdym odcisku
Mojej stopy
Kiedy idę z moją gitarą
- pokrytą kwiatami
Przez pole
Ulicą
I tak powinno być
Bez wojny
Bez śmierci
Życie zasłane kwiatami
Różami bez kolców
Kwiatami bez jadu
Kwiaty dla miłości
Nie dla wojny
Kochać
Kochać życie
Kochać kwiaty
Kochać wszystko
Nie zabijać
Zabijać kwiaty
To zabijać siebie
Kochać kwiaty
To kochać wszystkich
Nawet ludzi
wtorek, 31 stycznia 1984
Wiersz
Jutro już nie będzie mnie
Zniknie z oczu cały świat
Wszystko dla mnie skończy się
Jutro nic nie będę wart
Pokochałem tę dziewczynę
Którą mi wskazało serce
Gdy odejdzie - pewnie zginę
Nie zobaczy mnie już więcej
I przekona się dziewczyna
Ze kochałem tylko ją
Że źle bawić się zaczyna
Zabić może tą swą grą
Zniknie z oczu cały świat
Wszystko dla mnie skończy się
Jutro nic nie będę wart
Pokochałem tę dziewczynę
Którą mi wskazało serce
Gdy odejdzie - pewnie zginę
Nie zobaczy mnie już więcej
I przekona się dziewczyna
Ze kochałem tylko ją
Że źle bawić się zaczyna
Zabić może tą swą grą
niedziela, 1 stycznia 1984
Znak Syzyf
Czy Syzyf jest aż tak ograniczony
Ze nie kojarzy faktów?
Od wieków wtacza swój kamień
Na szczyt góry
I od wieków tak samo
Jego praca jest niewynagradzana
Dlaczego się nie buntuje?
Czyżby był tylko śmiesznym robotem?
Który raz zaprogramowany
Nie zatrzymuje się nigdy?
Czy to może przez jego
Asekurancki stosunek do życia?
Czy może to jego ideologia?
Dziwny jest ten Syzyf
Choć taki podobny do nas wszystkich.
Ze nie kojarzy faktów?
Od wieków wtacza swój kamień
Na szczyt góry
I od wieków tak samo
Jego praca jest niewynagradzana
Dlaczego się nie buntuje?
Czyżby był tylko śmiesznym robotem?
Który raz zaprogramowany
Nie zatrzymuje się nigdy?
Czy to może przez jego
Asekurancki stosunek do życia?
Czy może to jego ideologia?
Dziwny jest ten Syzyf
Choć taki podobny do nas wszystkich.
(Człowiek z długimi, czerwonymi włosami, 1984)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)