Moja młodość zniknęła w otchłani
W wielkiej, czarnej dziurze
Dorosłości
Anihilatory seksu
Dopadły ja w chwili
Kiedy rozkwitała
I zniszczyły beznamiętnie
Wsłuchując się w jej krzyk
Patrząc na nią
Klęcząca w ogniu
I błagającą o litość
O jeszcze kilka lat
Ale one były bezwzględne
Wytoczyły lawinę antymaterii
Niwecząc to co budowała cierpliwie
Przez cale długie
Dziewiętnaście lat
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz