piątek, 24 grudnia 1982

Gorycz świata

Żegnaj, już na zawsze
Nie zobaczysz mnie już nigdy
Wyjeżdżam donikąd
Tam, gdzie będę mógł
O tobie zapomnieć...
Nie zostanę tutaj
Ani chwili dłużej
By nie myśleć o tym
Ze mnie odrzuciłaś
Wzgardziłaś szczerą miłością
Szczerą, choć biedną, nie złotą
Biedną, ale Miłością...
Kiedy przyjdzie taka chwila
Gdy będziesz miała już wszystkiego dość
Przypomnij sobie moją postać
I pomyśl, że pracuję gdzieś daleko
Na siebie...
Tylko na siebie samego
I żyję - życiem sprzed kilku lat
Dokładnie sprzed tylu
Ile minęło od czasu
Gdy powiedziałaś - nie...

(Tomik. 1982)

(BTW: Świat jest dziwny, nawet nie pamiętam, dla kogo to pisałem... :)

poniedziałek, 20 grudnia 1982

Life Is Brutal But Full Of Niespodziankas

"Życie naprawdę jest pełne brutalności i rozczarowań
ale na pewno nie ma w nim nic z niespodzianek"
"Pozbyć się złudzeń, wszystkich tych złudzeń
Które twe życie robią ponurym, zamglonym i złym"

Czy to możliwe?
Pytasz się czy to ma sens
Dla mnie na pewno
Czy to możliwe?
Spróbuj pomyśleć co będzie za rok
Za kilka lat
Wyobraź sobie nas
Szczęśliwych tak bardzo
Jak to może już być za chwile
Gdy już nie będziesz pytać
Czy to ma sens...

"Pozbyłem się złudzeń, ale moje życie nie zrobiło się przez to
ani mniej ponure, ani mniej zamglone, ani lepsze - wręcz przeciwnie"

(Tomik. 1982)

poniedziałek, 13 grudnia 1982

O jeden mostek Wheatstone'a za daleko

Kiedyś, kiedy słońce wstało
Ujrzałem nowy, piękny dzień
Życie pięknym się wydało
Lecz ja nie wiedziałem czego chce
Chodziłem jak pijany
Przez cały długi czas
Diabli wzięli moje plany
Nic już nie łączyło nas
Mnie i mojej dziewczyny, która porzuciła mnie wczoraj

Kilka dni temu wstecz
Życie było takie piękne
Wydawało mi się że
To tylko wyciągnąć rękę
Szczęście było ciągle
Obok, obok nas
I chodziło z nami stale
Dookoła, wkoło nas
Przy mnie i przy tej, którą wczoraj straciłem

Dziś jest gorzej z każdą chwilą
Dzień się dłuży jak cholera
Wszystkie myśli mi się mylą
Wciąż się włóczę po hotelach
Wciąż nie mogę znaleźć miejsca
Widzę ciągle tamte oczy
Myślę o oczach tamtej dziewczyny, która wczoraj odeszła
na zawsze.

(Tomik. 1982)

środa, 8 grudnia 1982

Love of my life

Unikam jej
Przesuwam się cicho pod murami domów
Nie chce jej spotkać, widzieć
Chcę o niej zapomnieć
- nie mogę
Widzę ją codziennie
- odwracam wzrok
Woła do mnie z daleka
- uciekam
- nie powiem jej nigdy
- już nigdy
Chcę o niej zapomnieć
- nie mogę

(Tomik. 1982)

poniedziałek, 6 grudnia 1982

Wariacje na temat

Napisałem dziś wiersz
Jak zwykle banalny
Co często zresztą jak wiesz
Ma finał legendarny

Weźmy na ten przykład
Pana Mickiewicza - wieszcza
Mój profesor dał mi wykład

Nie, jednak nie umiem
Pisać takich wierszy
I z całą pewnością wiem
Że w tym nie będę pierwszy

Me strofy są jak po deszczu
Pogięte i pomarszczone
I wszystkie krzyczą - "Wieszczu!
Chyba będziemy pomszczone?"

"Nam chce się w historię!
My chcemy być z Tobą w glorii!"
Ale wieszcz wpadł już dawno w glorie
I wreszcie chce wyleźć z historii...

(Tomik. 1982)

piątek, 3 grudnia 1982

Niech będzie


    Let it be - te trzy słowa
    Brzmią jak jakaś zła przepowiedź
    Let it be - wypowiedź owa
    Treść magiczną zda się mieć
    Kto to powie ten już gotów
    Życie swoje całe przejść
    Chociaż to z piosenki motyw
    To weselej jest z nim żyć
    Let it be - cóż znaczyć może
    Cóż to znaczą słowa te
    Ja wyrzekłem to - mój Boże
    Let it be - to - Niech stanie się

    (Tomik. 1982)

środa, 1 grudnia 1982

Samotność

    .

    Powiedz, czemuś mnie nie chciała
    Przecież kochałem Ciebie jak mogłem
    Tyś całe szczęście moje zabrała
    Wraz z Tobą skryło się w gęstą mgłę
    Co nocy jednak wspominać Cię będę
    Choć wtedy serce z bólu się rwie
    Gdy myślę, że już nigdy Cię nie zdobędę
    Że na zawsze już rzekłaś mi - NIE
    O powiedz kochana przeze mnie istoto
    Co zaszło między nami złego?
    Cóż uczyniłem takiego, że aż to
    Doprowadziło nas dziś do tego
    Czy może jakieś nieopatrzne
    Z ust moich wyleciało słowo
    Proszę Cię bardzo, raz jeszcze zacznę
    Zacznijmy to, jak mówią "De Novo"
    (BTW: turlałem się po ziemi ze śmiechu, jak to przepisywałem... :)))
    (Tomik. 1982)