zza mgły nicości wyjrzałaś
jak słońce z obłoków
rozżarzyłaś moje oczy
spoglądając w nie głęboko
okręciłaś wokół siebie
moje myśli poplątane
i znów znikniesz
zapomnisz mnie
i nawet bez szansy
i znów nie wiem
na jak długo
pora umierać
bo nie budzisz się już dla mnie
zapomniałem
twoje mokre ciało po kąpieli
pachnące lśniącymi kroplami wody
zamknęłaś przede mną
swoje piękne oczy
jak kawa o poranku
starłaś moje imię
w kalendarzu