pomodlę się za Ciebie
perfidnie
do nieba albo gwiazd
nie pozwolę Ci zniknąć
nie pozwolę
zaniosę baranka
do drewnianego kościółka
ostrym nożem
oddam ofiarę
ulubioną przez bogów
na tacę ze złota
pomiędzy zapomniane miedziaki
których ksiądz nie zebrał
zapomniane
nie pozwolę ci zgasnąć
podsycę Twój ogień
podmuchem szeptanych słów….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz