Istnienia przemykają szybko
W jednej chwili pozapominane twarze
Dokładnie musimy popalić
Wszystkie kładki między nami
Dokąd wracamy wieczorami
Jeśli osobno jemy kolacje
I jak nazwiemy te noce
Beznadziejnie zimne i czarne
Skąd nadciągnie ta burza
Która zmiecie nasze istnienie
Z której strony świata
Zatracimy się do końca?