poniedziałek, 20 kwietnia 1998

Spalone mosty

Istnienia przemykają szybko
W jednej chwili pozapominane twarze
Dokładnie musimy popalić
Wszystkie kładki między nami
Dokąd wracamy wieczorami
Jeśli osobno jemy kolacje
I jak nazwiemy te noce
Beznadziejnie zimne i czarne
Skąd nadciągnie ta burza
Która zmiecie nasze istnienie
Z której strony świata
Zatracimy się do końca?

środa, 8 kwietnia 1998

Jak, no i jak?

No i jak mam teraz
Ci powiedzieć, że ....
Nie ma Cię tam gdzie zawsze
A doskonale wiesz
Że moja intuicja
Kobieca
Zawodzi mnie zbyt często
Żeby akurat teraz
Zadziałała

poniedziałek, 6 kwietnia 1998

Telefon

Ale jak wisisz na słuchawce
To muszę trzymać
Rękę na widełkach
Żeby kto inny nie stwierdził
Że to za nim tęsknię
A nie za tobą

niedziela, 5 kwietnia 1998

Spacer w deszczu

Jeśli nie można
Spróbuję sobie wyobrazić
Ten spacer gdziekolwiek
Byle z Twoją dłonią w mojej
Byle z Twoim oddechem
Na moim ramieniu
Spróbuję sobie wyobrazić
Że nie przeszkadza nam
Deszcz
I zimno dookoła
I noc, która zapada zbyt szybko
Spróbuję sobie wyobrazić
Że idziemy razem gdzieś
Gdzie nikt nas nie znajdzie
I nie ma nikogo
Kto by nas wytykał palcami
I dziwił się
Że na spacery
Chodzisz ze mną
Choć wygodniej byłoby
Kupić sobie psa
I nazwać go tak, jak mnie nazywasz

sobota, 4 kwietnia 1998

Moje nieszczęśliwe wybory

Czy ja muszę
To swoje serce
Tak dobijać?
Głupimi nadziejami?
Że rzucisz przyszłość
I staniesz obok
Nie bacząc na to
Że zbyt często
Zostaniesz sama
Zbyt często
Moje nieszczęśliwe wybory
Przesłaniać mogą
Całą radość
Silnego trzymania się za dłonie

piątek, 3 kwietnia 1998

I w którą stronę?

Jak jest na Twoim pograniczu?
Czy świeci słońce?
Czy pada śnieg?
A może po każdej stronie
Jest inaczej?
Ale wtedy łatwiej
Się przeziębić
I w którą stronę
Maleńka
Częściej spoglądasz?

czwartek, 2 kwietnia 1998

M.

Em z kropką
Ma wielką przewagę
Nade mną
Już o tym wiem
Od dawna
Mówiłem zresztą
O tym
Naszej przyjaciółce
A może to ty
Używając tajnych kanałów
Sama zadawałaś mi
Te podchwytliwe pytania

środa, 1 kwietnia 1998

Fantasmagorie

Znam świat
Z tej jego ciemnej strony
Tej, której już dawno
Zabrakło energii
Żeby rozświetlić drogi
W które wdeptuję
Żeby próbować znaleźć
Jakąś ścieżkę
Gdziebym się nie potknął
O zalegające na niej
Różne, różniste
Niebezpieczeństwa