środa, 16 kwietnia 1997

1984/1997

Na północy od wieży
Dziesięć lat później
Piaszczysta plaża we dwoje
Ona stała za drzwiami
Usłyszałem bicie dzwonów
Zapaliła wszystkie światła
I wskazała mi drogę
Teraz żeby móc pokonać tę ciemność
Muszę po omacku znaleźć sam przełącznik
Ona nie stoi za drzwiami
Już dawno odeszła
Klucz nijako wygląda z dziury w zamku
Zdjęcie plaży z wieżą w tle
Stoi na kominku i żółknie
Wieża, plaża, morze i Ty
W samym środku ... pamiętasz?
Czy pamiętasz, malutka, tamten zachód słońca?
Czy pamiętasz tamtą deszczową noc?
Czy pamiętasz dzwonek przy drzwiach
I mnie w strugach deszczu?

na wiosnę, w dzień dziecka

Tak to bywa
Że to pastuszek jest
Tą drugą, ważniejszą stroną
Wiesz to doskonale
I wiesz, ze to ja miałem rację
na wiosnę, w dzień dziecka
I tylko, malutka, zostały nam
te wspomnienia, chowane głęboko
Bronione przed nienawiścią
Samotnych szczęśliwców
A kiedy nadejdzie koniec świata
Nie będziemy się w stanie
W tym tłumie odnaleźć
Zresztą, każde z nas będzie szukać
Zdecydowanie kogoś innego