Wierszownia codzienna
zabawa myślami
środa, 30 października 1996
Czarno biały
Czy czarny to tez kolor?
A biały?
A zmieszajmy czerń i biel
Wyjdzie kolor życia
Przed wojna filmy były
bardziej życiowe
Były szare
W róznych odcieniach
Wciąż szare
Teraz kino jest sztuczne
Ostatni list do Consueli
Mój ostatni list do Consueli
Będzie albo strasznie długi
Albo bez zakończenia
Mój ostatni list do Ciebie
Malutka
Napisałem wczoraj
Jak zwykle o czwartej nad ranem
Kiedy go przeczytasz
Ostatni liść spadnie z drzewa
Za Twoim oknem
A z nieba zaczną padać łzy
wtorek, 29 października 1996
Noc
Noc
I nad miastem cisza
Przerażająca cisza
Nagle wsroó nocnej ciszy
Nasze wolne kroki
Pluszczące w kałużach
I nasz szept budzący sowy na drzewach
I nagle
Straszliwy rumor
Puszek po piwie wrzucanych do kosza
I zorza pocałunku we dwoje
niedziela, 27 października 1996
...nieee...
A może nie będę pisał wierszy
Których i tak nikt nie przeczyta
Może zaoszczędzę trochę na słowach
Może będę bogatszy
Mozę mój nieustający
list do Consueli
Należałoby wreszcie podpisać
Albo może już pora
Ułożyć jakieś rymy
na nagrobek
... i umrzeć ...
... nieeee ...
Największe oczy jakie widziałem
Największe oczy
Nowoczesnej Europy
I cztery rodzaje owali
O północy
Gnane prawem fizyki
Po zielonym suknie
podziurawionego prostokąta
Kamery rejestrują każdy strzał
A szklanki z piwem na parapecie
Mrozi wiatr wiejący za oknem.
Nowsze posty
Starsze posty
Strona główna
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)