Kiedy spoglądam w Twoje oczy
Przypomina mi się dzieciństwo
Bo Twoje oczy są tak naiwne
Wierzą w każde moje spojrzenie
I patrzą swoją niewinnością
A płomienie spopielają
Kartki wyrwane z kalendarza
I nie ma już powrotu
Do tych dni, które spłonęły
Bezpowrotnie w naszych dłoniach
Kocham te oczy, chcę je kochać
Potrafię zrozumieć ich blask
Bo miną miesiące, lata, stulecia
A Twoje oczy będą błyszczeć
błyszczeć, błyszczeć, błyszczeć
Czy słyszysz ten bełkot
Wypływający z moich ust?
Przerwij go pocałunkiem
To zawsze jest skuteczne