sobota, 17 września 1983

Rewolucja

Rewolucja
Mała, prywatna
Nagle odeszła ode mnie kobieta
A potem zbuntował sie murzyn
Zabrał matkę
I uciekł na północ
Zostawił mnie, na pastwę losu
Samego w całym rancho
Kobieta uciekła za morze
Rozwinęła błoniaste skrzydła
Lecz los jest sprawiedliwy
Upadla
Na samo dno
W czeluść rozwiązłości
W otchłań rozpusty
Jako ofiara...
Murzyn nie uciekł daleko
Mile od rancho umarła mu matka
Potem dostał się w ręce
Sprawiedliwości
Ku-Klux-Klan już wiedział
Co mu się należy
Zgłodniałe sępy
Rozciągnęły jego wnętrzności
Na prerii...
A hieny oczyściły jego kości do białości
A nad nim
Uleciało gromkie KRA KRA
Glos sumienia...

(Consuela. 1983)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz