wtorek, 30 kwietnia 1985

Dlaczego Shakespeare nie był Polakiem

Jak to byłoby
wspaniale
Gdyby wszyscy
Cala ludzkość
Mówiła w jednym języku
Nie byłoby problemów
Z matura
Z języka obcego
Nie byłoby rosyjskiego
Nie byłoby angielskiego
Nie byłoby nerwówek
Byłoby wspaniale
Ale pech chciał
Ze Shakespeare
Był Anglikiem
Gdyby był Polakiem
Wtedy nie my angielskiego
Ale wszyscy
Na całym świecie
Uczyliby się polskiego
A my - młodzi
Mielibyśmy choć na tym
polu
Spokój
A tak...
Dlaczego Shakespeare nie był Polakiem?

poniedziałek, 29 kwietnia 1985

Matura z Języka Polskiego

Nie mogę zasnąć
Rozmawiam z Misiem
Piszę wiersze o Miłości
Przypominam sobie Consuele
Czy już wszystko umiem?
Świat jest złożony
I na każdym kroku
Mogę zostać porażony
Absurdem istnienia
Moje spowiedzi dziecięcia wieku
Docierają do tych
Którzy zrzucają płaszcze Konradów
I wdzierają się na szczyty gór
Mojry, które przędą moją nić
Dawno oplotły się pajęczyną
I coś się im poplątałem
Jutro już blisko
Właściwie dzisiaj
Przed chwila wybiła północ
Rzeczywistość przeplata się
Ze światem fantastycznym
Z kątów zaczynają wychodzić cienie
Wieszcze są najbardziej przerażający
Podchodzą do mnie
Jeden z nich częstuje mnie papierosem
Odmawiam
Nie chce ingerować w ich świat
Może się odczepia
Z mysiej dziury wyszedł
Kaczor Donald
Odetchnąłem
Nie jest tak źle
Jeśli zaraz na biurku zagra Jimmi Page
Będę już spokojny
Bo to będzie znaczyć
Że zasnąłem
Niestety
Za Kaczorem Donaldem
Wysunął się cień Keneddiego
A za nim, niosący w ręku swoja głowę
Norwid
Mówi, ze ma tego wszystkiego szczerze dość
Zaraz, czy cienie mogą mówić
Przypominam sobie
Tak, mogą, tak było w szkole
Nareszcie ktoś z gitara
Ale okazuje się
Ze to nie Jimmi Page
Zagrał hymn Stanów Zjednoczonych
Jak w Woodstock
Już zniknął
Na jego miejscu znowu klasyka
To chyba Antygona
Boże, jakbym chciał zasnąć
Czy ta noc nigdy się nie skończy
Nie, to już przesada
Sienkiewicza przecież nie cierpiałem
Pisał jak głupi
Bez chwili wytchnienia
Co on robi
Po co się nade mną nachyla
Niech weźmie te ręce
Albo niech chociaż obetnie paznokcie
Tam są nożyczki
Co? Że nie umie lewa ręka?
O.K. pomogę mu,
chociaż go nie lubiłem
No, teraz zupełnie inaczej
Ale jednak niech trochę odejdzie
Już go nie ma
Znowu klasyka
Dlaczego on tak płacze
Ogląda płytę Urszuli
Chce ja zabrać ze sobą
Wiem kto to jest
Przywalony gmachem mądrości
Dlatego taki przygarbiony
Powinien się gimnastykować
Dziadku, a próbowałeś Aerobic?
Co? nie masz telewizji?
Och zapomniałem, że jesteś sprzed wieków
Wiesz! Weź sobie ten longplay
I przyjdź jutro
Porozmawiam z rodzicami
Damy Ci mój stary gramofon
Na korbkę
Bo prądu biedaczku, też jeszcze u Ciebie
nie wymyślili
Ale nie martw się
Twoja Urszulka żyje
W Twoich wierszach
Hej! nie uciekaj
Tak fajnie się z Toba rozmawia
Och, zniknął
Dziwna ta noc
Zaraz, zaraz, Limahl jest za duży
Jak na ten pokój
Lepiej zostań na plakacie
I tak bym sobie z Toba nie pogadał
Angielski zdaję dopiero pojutrze
Przyjdź jutro
Ale może trochę mniejszy, dobra?
OK.
Mysz? Myślałem, że zwierzęta nie maja cieni
Misiu, nie bój się
Ona nie jest żywa
Au! Jak na cień to zęby ma ostre
Wiesz, Misiu, lepiej posadzę Cię wyżej
W porządku, uciekła
A skąd tu ten kot?
I dlaczego ciągle rośnie
Nigdy nie miałem do czynienia
Z czarnymi panterami
Ja chcę do klasyki
Wolę nie bawić się w tresera
Hej, Zeusie, weź go
Co? Masz dosyć swoich kłopotów?
To przyślij Heraklesa
Uff, nie był potrzebny
Oj, cos się zaczyna dziać
Zdaje się, ze to Hektor z Achillesem
No dobrze, ale dlaczego
Hektor jedzie na Hołdysie?
Oj, będzie niedobrze
Achilles ma pepeszkę i biało czerwona
Opaskę na panterce
Hektor się poddał
Achilles wbił w ziemie zielona flagę
I uwiązał Hołdysa obok swojego namiotu
Hektor zapadł się pod ziemie
Achilles wyjechał z namiotu koparką
Koparka? W Troi?
A kysz, A kysz!
No, jak błogo
Widzę jakiś mglisty kształt
Ale dźwięki "Since I've Been Loving You"
Dobiegają do mnie wyraźnie
Tak, jestem uratowany
To nareszcie Jimmi Page
Dobranoc Misiu,
Cześć klasycy
Cześć romantycy
Zobaczymy się jutro w sto dwójce
I oby konfrontacja wypadła pomyślnie.